Ace Attorney Investigations: Miles Edgeworth – wrażenia. Część 2

Po pierwszych wrażeniach z grania w Ace Attorney Investigations: Miles Edgeworth postanowiłem szarpnąć się na drugą część „relacji” z prostego poczucia obowiązku. Chciałbym was ostrzec przed graniem w ten nadzwyczaj słaby tytuł.

Dwie początkowe sprawy biły po oczach infantylnością i kosmicznie nielogicznym systemem, który sprowadza się do tego, że już na miejscu zbrodni trzeba rozwikłać całą sprawę i udowodnić kto jest winny a kto nie. Jakim cudem szefowie Capcomu zaakceptowali tą poronioną zasadę – pozostanie dla mnie zagadką.

Samo dochodzenie do rozwiązań w śledztwie, z czasem nabiera rumieńców, choć przeplatane jest z coraz bardziej bezsensownym scenariuszem, zbyt często zmuszającym do dochodzenia do oczywistych wniosków przez kilka minut zaplanowanych z góry dialogów. NUDA.

Najgorsze przyszło jednak wraz z trzecią rozprawą, w której przyłącza się do nas 17 letnia dziewczyna super-złodziej z high-endową zabawką pozwalającą na wyświetlanie alternatywnych wersji rzeczywistości po wprowadzeniu do niej danych. Wywołane w ten sposób wirtualne środowisko można badać i dowolnie modyfikować. Nadążacie? co za bullshit. Tak wielki, że aż nie do zniesienia. Dzięki nastoletniemu rzepowi, który śledzi nas z niewyjaśnionych powodów odtwarzamy sobie teoretyczne wersje zbrodni w real timeowym hologramie przesłaniającym rzeczywistość -.- wybaczcie, nie kupuję tego.

W serii zawsze znajdowały się przerysowane, komiksowe postaci – aczkolwiek tu nie współgrają one ani ze scenariuszem ani z logicznym postępowaniem na miejscu zbrodni. Niestety wraz z ta odsłoną Ace Attorney na dobre wkroczyło na drogę słabego fantasy dla niezbyt ogarniętych osobników – bo i sam poziom trudności wszystkich zagadek leci z czasem na łeb na szyję.

Od gry odtrąciło mnie na dobre, i nie zamierzam już do niej wracać. Pomysł na uczynienie Edgewortha głównym bohaterem okazał się chybiony, proponuję Capcomowi szybki powrót do postaci Phoenixa Wrighta, poczynienie zmian w rozgrywce i zatrudnieniu starych scenarzystów (bo nie wierzę, że osoby odpowiedzialne za oryginalną trylogię miały znaczny wkład w AAI:ME). Próbujcie na własną odpowiedzialność, moim zdaniem szkoda czasu.

cascad

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Ace Attorney Investigations: Miles Edgeworth – wrażenia. Część 2

  1. 1. Little Thief ma o wiele większy sens, niż MASON System w AJ. LT robi projekcję hologramu z tego, co w niego wpiszesz. Przełknę, akceptuję takie rzeczy w mojej fantastyce. MASON tworzy symulację ludzi i otoczenia z wszystkimi wariantami tego, co mogłoby się dziać wtedy. To już nie ma sensu.

    2. Powody, dla których Kay nas śledzi, są doskonale wyjaśnione w 4 chapterze. Po prostu znów zadziałała klątwa, przez którą w PW nie ma dobrych chapterów 3.

    3. Postacie w tej części zachowują się nie mniej logicznie, niż w poprzednich. Mogę nawet stwierdzić, że lepiej, bo wkracza potem oddział *kompetentej* policji.

    4. Wszystkie chaptery zazębiają się na siebie, i nie da się pojąć scenariusza bez grania w każdego z nich. Też uważałem, że jest słaby, ale potem zaczęło nabierać sensu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s