Dark Void [X360, PS3, PC]

Od małego wiedziałem, że nie ma to jak jetpack. Z odrzutowym plecakiem rzadziej spóźniałbym się na wykłady, przybijałbym piątkę z bocianami, i nawet, gdy zajdzie potrzeba – mógłbym uratować świat. Przynajmniej takie perspektywy przychodzą mi do głowy po ukończeniu Dark Void.

Protagonista DV oczywiście ani nie goni boćków, ani się nie edukuje, ale z bohaterskimi wyczynami ma naprawdę wiele wspólnego. Przygodę rozpoczyna przelot przez trójkąt bermudzki, który wrzuca nas do tajemniczego wymiaru, w którym kosmici wspierają Hitlera (serio, gra dzieje się podczas WWII), Indianie masowo umierają, przyroda ogranicza się do wody i wysokich gór, a Nicola Tesla buduje gadżety dla wszelkiego rodzaju czasowych rozbitków. Na sucho wydaje się to nawet ciekawe, ale w praktyce wypada miałko, prezentując pchające nas od misji do misji przerywniczki. Postacie są tak bezpłciowe, że nawet po ukończeniu całości nie pamiętam jak miał na imię główny bohater. I choć nazwałem go Jaś, to czuję, że wołali na niego inaczej…

Słaby scenariusz to wielki minus, aczkolwiek nie wpływający na fun, jaki daje rozgrywka. Dark Void prezentuje trzy typy gameplayu: latanie jetpackiem, strzelanie z obowiązkowym chowaniem się za przeszkodami i zabawę tzw. „vertical covers” czyli przechodzenie specyficznych, „pionowych” – zbudowanych na zasadzie skakania od osłony do osłony – poziomów. Należy jednak oddać, że znakiem rozpoznawczym gry pozostaje latanie, które sprawia sporo problemów na początku, by po kilku godzinach wejść w krew każdemu obrońcy ludzkości. Nasi przeciwnicy kojarzą się momentalnie z gethami (czyt. wyglądają jak nieco dzikie roboty) z Mass Effect, walka z nimi wygląda zresztą bardzo podobnie jak w dziele BioWare… wyłączając używanie czarów. Radar pokazuje nam dokładnie pozycje oponentów, a my kicamy z miejsca w miejsce starając się sprzedać im parę headshotów. Oczywiście levelowanie broni zostało zaimplementowane, tak samo jak i możliwość odpalania odrzutowego plecaka w dowolnym momencie, tak by skorzystać z jego karabinków. Podsumowując: dostajemy do dyspozycji postać, która może wykonać sporo ciekawych manewrów i warto to wykorzystywać – bo to największa zaleta niniejszego tytułu.

Powracając do latania: mamy do dyspozycji nie tylko swe gibkie ciałko ale i możliwość sterowania statkami swych sprzymierzeńców, a także całkiem bandyckie wywalanie kosmitów z ich wehikułów by zając miejsce za sterami (latające GTA). Całego tego misz-maszu wystarcza na około 7 godzin bardzo przyjemnej zabawy, dzięki czemu zanim zaczniemy ziewać gra już się kończy. Jest to wygodne wyjście dla developera, za to zawodzi rozpalonego zabawą gracza. Ciężko nie zauważyć, braku ambicji i pomysłów w tym projekcie, jednak brak szlifów i dopracowania wielu elementów nie pozwolił mu stać się wielkim hitem. Aż do ostatniej misji czułem niewykorzystany potencjał objawiający się w mocno średniej grafice i małej różnorodności przeciwników, oraz braku ciekawych dodatków do głównych misji (mini gierki, zagadki, walka wręcz, większa kustomizacja… zwyczajnie tego nie ma). Muzyka za to wybija się ponad przeciętność, prezentując jedną z niewielu ścieżek dźwiękowych w ostatnim czasie, którą pamiętam i odsłuchuje ją już po zakończeniu zabawy z DV. W sumie ciężko się dziwić, skoro odpowiada za nią Bear McCreary – kompozytor muzyki do Battlestar Galactica.

Z Dark Void jest jak ze słodkim szczeniaczkiem, który najpierw się do nas tuli, żeby potem zlać się na dywan. Rozbudza nadzieje, zapewnia sporo zróżnicowanej zabawy i cieszy by w ostatecznym rozrachunku lekko zawieść. Mimo to tytuł od Airtight Games jest jak najbardziej wart kilku chwil z waszego życia, to naprawdę fajna, jednorazowa przygoda pozwalająca dobrze myśleć o jej domniemanej kontynuacji. Gdyby takowa powstała i naprawiła obecne niedociągnięcia, to mielibyśmy kolejną dużą markę na rynku.

Warto spróbować, latanie jest świeże, batalie powietrzne zacięte, a standardowe chowanie się za przeszkodami… standardowe. Wyrzućcie fabułę do kosza, przymknijcie oko na grafikę i bawcie się dobrze.

cascad

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dark Void [X360, PS3, PC]

  1. Odpaliłem demko i z trudem przeszedłem segment latany – sterowanie było tak cholernie nieprzystępne, że za nic nie mogłem go ogarnąć. Potem absolutnie średnie strzelanie sprawiło, że na dobre powiedziałem „papa” myślom o ewentualnym zakupie DV.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s