Pograne: God of War 3

Dzięki uprzejmości pewnego szalonego myśliwego (poważnie) pracującego w jednej z polskich sieci sprzedających ludziom gry, płyty i sprzęty o zawyżonej cenie, miałem ostatnio okazję zaznajomić się z God of War 3. Towarzystwo miałem liczne i krzyczące na widok najgłupszej nawet rzeczy („ej, patrz ten krzak!”), mimo to wrażeń było tyle, że wystarczy na napisanie krótkiej relacji.

Zacznijmy od Lindy. Pan Linda tak świetnie podkłada głos pod Kratosa, jakby sam Pasikowski był reżyserem GoW3. Naprawdę, dubbing jest wart naklejki „dobre bo polskie”. Dalej widzimy, to czego każdy się spodziewał: łysego, wrzeszczącego, rozeźlonego Spartiatę wspinającego się na górkę.

No dobra, w grze dzieje się trochę więcej. Sony Santa Monica inwestowało w epickość, i w technologię. Przez tyle lat, za takie pieniądze, w tak gigantycznym zespole – to każdy zrobi rewelacyjnie wyglądającą grę, ale ciężko uznać to za wadę 😉 Ogromne obiekty w tle i animowanie wszystkiego co się da, budują rewelacyjny feeling. Mimo całej tej pompy grało się jednak dokładnie tak samo jak kiedyś. To nie tak, że jestem niewrażliwy na widok wspaniałych tekstur, krajobrazów i przepełnionych polygonami lokacji… chodzi o to, że one, summa summarum, nie mają wpływu na sam gameplay.

Można się buntować na widok tego hasła, ale przed prawdą się nie ucieknie: to jest God of War HD. Ciapanie ostrzami niewiele się zmieniło, sposoby na pokonywanie wrogów także, design aż krzyczy „zrobili mnie w Ameryce!” (duży minus w moich oczach), a jakakolwiek głębia została bardzo skrzętnie schowana. Tak skrzętnie, że do niej nie dotarłem w tym, najlepszym jaki tylko można zrobić, ale jednak, casualowym slasherze. Warto grać w ten tytuł teraz – póki prezentuje nową jakość grafiki, bo później, gdy już fanfary ucichną, większość graczy dostrzeże niewielką ewolucję walki i zagadek, z których przecież składa się cała gra.

Scenariusz jest zwalony od zawsze, Kratosa nie lubię ze względu na brak pomyślunku i filozofię „jestem zły bo tak” (coś jak 12sto latek z papierosem na gigancie – pewnie dlatego tak bardzo lubią go młodsi gracze), designerzy wypadli nierówno… ale pograć warto. Zdecydowanie warto, choć dla osób grających trochę dłużej niż od trzech lat, nie będzie to żaden system-seller. Zabawy nie brakuje, jest sporo niesamowitych widoków i możliwość obserwowania masy piękny efektów naraz, w znanym, dobrym schemacie rozgrywki. Wysokim ocenom się nie dziwię, ale z „10tkami” zachodzi gruba przesada… bardzo gruba.

cascad

PS. Wieści o tym, że początek wbija w glebę są prawdziwe. Serio, daje radę.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Pograne: God of War 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s