Legendary – gra o której się nie pamięta

Wiem, że granie w gry, które nie dostają dziewiątek, nie są poprzedzone hype’m i nie są dziecinnie łatwe jest obecnie niemodne. Powiem wprost: bardzo niemodne. Gdy „branża” jednomyślnie zjedzie jakiś tytuł, o którym się w tydzień po premierze zapomina, to już jest praktycznie po ptokach (jak u Hitchcocka). Zdecydowałem się jednak dać szansę Legendary i uwierzcie, że się opłaciło.

Pokrótce: Legendary to shooter FPP osadzony we współczesnych realiach, zawierający odrobinkę magii, niesamowite kreatury w roli przeciwników i prosty, pozbawiony zbędnych udziwnień model rozgrywki. Początek gry to zapoznanie się Deckerem – człowiekiem w którego się wcielimy – jest on zawodowym złodziejem, który ma wykraść z nowojorskiego muzeum starożytny artefakt, będący słynną puszką Pandory. Puszeczka zmienia naszą rękę w rękę mocy (whatever), sprowadzając przy okazji na cały świat atak istot znanych z mitologii greckiej. Chwilę potem wychodzimy z walącego się muzeum i widzimy istną apokalipsę rozpętaną na ulicach wielkiego jabłka. Pożar, trzęsienia ziemi, piękne skrypty śmierci NPCów, gigantyczne kreatury, gryfy latające nad głowami… słabo? Nie bardzo.

Wraz z postępami w grze fabuła zaczyna przybierać coraz przyjemniejszy obrót (najpierw uciekamy, potem gonimy, zyskujemy i tracimy, sztampy brak). Scenariusz wyrzuca nas w naprawdę ciekawie zaprojektowane miejscówki. Bardzo miejskie, ale dzięki osobliwemu „zdezelowaniu” nie nudzą się. Klimatycznych ruin też nie brakuje. Efekty oświetlenia wypadają nad wyraz dobrze, i gdy wspinamy się w górę rozpadającego się wieżowca, naparzając do skradających się za nami wilkołaków, na tle pomarańczowego słońca naprawdę uznajemy, że za dużo osób przegapiło ten tytuł.

Owszem, jest trudny przez swą oldschoolowośc, bardzo mało wybacza i wymaga ładowania TONY ołowiu w każdą maszkarę… ale halo – gdzie indziej naparzaliście z tego co tylko jest pod ręką do wściekłego minotaura? Gdzie ściągaliście z nad londyńskiego nieba gryfy przy pomocy bazooki? Gdzie widzieliście krakena, który macha mackami wokół Big Bena? No właśnie. W tym tkwi siła całej gry, w naprawdę ciekawych pomysłach, które marnuje widoczny brak budżetu na doszlifowanie tego i owego. Patrząc na całość przez różowe okulary można jednak czerpać naprawdę dużo niezobowiązującej (fajne checkpointy mimo nie do końca niezbalansowanych misji) przyjemności z przygód pana Deckera.

Legendary jest krótkie, nie oferuje rozbudowanego arsenału ani bestiariusza, ale dzięki przywiązaniu do fabuły, ciekawej tematyce i wymagającej skupienia rozgrywce stanowi świetny weekendowy kąsek. Przemyślcie jeszcze raz czy nie jesteście czymś takim zainteresowani.

dla podkręcenia zainteresowania, jeszcze kilka screenów:

cascad

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s